Początek

Witajcie,

Mam na imię Weronika, mam 26 lat. Dziesięć lat temu pokochałam go….księdza. Miałam wtedy 16 lat i wiele osób pewnie pomyśli, że to młodzieńcze fanaberie, że to coś niemożliwego, chwilowe zauroczenie. Ale czy w takim razie zauroczenie może trwać aż tyle lat ? Niezmiennie? Nie pytam już Boga dlaczego. Jestem osobą wierzącą, zawsze byłam więc wiem, że tak po prostu miało być, że jest w tym wszystkim głęboki sens.

To był upalny, wietrzny, sierpniowy dzień. Msza przedpołudniowa. Powitanie nowego księdza w parafii. Jakoś niezbyt mnie to interesowało. Miałam tyle rzeczy na głowie – od września nowa szkoła, nowi znajomi, wycieczka. Pojechałam jednak, coś jakby wewnątrz mi kazało…. Spojrzałam na niego i poczułam jak coś ogarnia moje ciało wewnątrz, podskórnie czułam coś czego nigdy wcześniej nie czułam. Nigdy nie byłam kochliwą nastolatką. Nie  w głowie były mi amory. Do tego dnia . Nie widział mnie, to była jego pierwsza msza. Był zmieszany, niespokojny. Nie był nawet przystojny. Był ponad 30 lat starszy ode mnie. Nie wiem więc co się stało ze mną. Wyszłam z kościoła i nie mogłam wymazać z pamięci jego twarzy. Siedział w mojej głowie. Następne dni płynęły szybko – szkoła, nauka, zamieszanie. Ale nie było dnia abym o nim nie myślała. Zapytałam pewnego wieczora – Boże, czemu ?

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy