Chcieć zatracić się i nic nie pamiętać…

Pytacie o mojego kolegę, który poszedl do seminarium. Już piszę co i jak :) Spędził tam rok. Czasami go odwiedzałam, albo spotykalismy się na mieście gdy miał wolne popołudnie. Po roku zrezygnował. Stwierdził, że to nie ta droga jest tą jego właściwą. Cieszyłam się z tego, wiedziałam, że nic na siłę. Wyjechał do innego miasta, tam wynajął mieszkanie. Za jakiś czas powrócę do wątku tego kolegi :)
A jeśli chodzi o mnie to wciąż miałam w głowie tego, którego mieć nie powinnam. A jednak wciąż tam tkwił, po 3 latach się nic nie zmieniło. Wyjazd na studia był coraz bliższy. Oczywiście chodziłam do kościoła, patrzyliśmy na siebie coraz odważniej ;) Po jednej ze mszy zaczekałam na niego, bo miałam sprawę do załatwienia – takie tam formalności w imieniu moich rodziców, bo akurat nie mogli przyjechać. Kazał mi poczekać aż załatwi sprawy z parafianami , więc grzecznie stanęłam na końcu kolejki, hehe. Gdy wszyscy wyszli, weszłam do kancelarii. Podał mi rękę, zapytał co słychać, jak przygotowania do wyjazdu itp. itd. Jak zwykle wspaniale nam się rozmawiało. Nawet nie wiem jak szybko zleciała godzinka. Powiedziałam, że musze już iść, więc podalam mu dłoń i powiedziałam „do zobaczenia”. A on nie wypuścił jej ze swojej dłoni tylko trzymał i patrzył na mnie, prosto w oczy. Potem zaczął patrzeć na moje usta, ja na jego…Nie wiem jak to się stało ale niebezpiecznie zbliżyliśmy się twarzami do siebie. Przez cale ciało przeszedł dreszcz… Gdy byliśmy siebie już maksymalnie blisko, wycofaliśmy się jednoczesnie. Puściłam jego dłoń i powiedziałam „pójdę już”. On nie powiedział nic. Po prostu nic. Odwrócił się. Chciałam wiedzieć co się dzieje, czy on czuje to co ja. Z perspektywy czasu wiem , że to dobrze, że nie było pocalunku, że nie było nic poza zbliżeniem się. Choć pragnienia były inne. I nadal są. Gdzieś tam głęboko tkwią często uśpione. Ale wystarczy rozmowa, gest, spojrzenie aby znów się obudziły.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Chcieć zatracić się i nic nie pamiętać…

  1. Panna.P. pisze:

    woow :) ciekawa sprawa. żałujesz, że nie pocałowaliście się ? czy właśnie dobrze się stało ?

  2. Weronka pisze:

    Dobrze się stało, że się nic nie stało :) Tak bym to określiła.

  3. ula.ulcia pisze:

    Czasem pocałunek może popsuć wszystko co długo budowaliśmy. Czasem jeden kro, jedno zdanie może zepsuć wszystko, Myślę że dobrze że nie było tego pocałunku. Pozdrawiam

  4. ~taka ja pisze:

    Popieram tę końcówkę o pragnieniach, oj popieram…

  5. ~wikunia pisze:

    czekamy na nowy wpis

  6. ~Anka pisze:

    Witaj, jestem w podobnej sytuacji. gdybyś miała ochotę pogadać oto mój email: szukajaca.pomocy@wp.pl napisz. na pewno odpiszę;)
    pozdrawiam.
    A.

  7. ~TakiSeJa pisze:

    Super Notka! Podziwiam Twój talent do pisania :) i zapraszam na moją stronę Filmowanie Wesel Kamerzysta Rybnik Żory Jastrzębie

  8. ~Gosiak pisze:

    Dobra historia, miałam podobną i dlatego zaczęłam pisać bloga… tyle, że zmyślone opowiadanie o miłości dziewczyny do księdza, ale jak najbardziej zapraszam, a nóż się spodoba ^^
    CiernisteUczucie.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>