Kolejne spotkanie…

Po tamtym spotkaniu usilnie dążyłam do kolejnego. Moje myśli skupione były wokół niego….
Co do studiów – zrezygnowałam z teologii. Wiedziałam, że nie tędy droga, że to niczego dobrego mi nie przyniesie. Zadzwoniłam i złożyłam rezygnację – kilka dni później już ostateczną, oficjalną. Wybrałam inny kierunek. Nie zdradzę jednak jaki, ale napiszę tylko że humanistyczny :) Postanowiłam też studiować dziennie w innym mieście, oddalonym od mojej miejscowości jakieś 150 km. Wiązało się to z przeprowadzką. Rodzice przyjęli to ze spokojem, zawsze mogłam liczyć na ich pomoc i wsparcie. Gdy powiedziałam to mojemu X przez telefon zamilkł. Rozmawialiśmy przez godzinę. Pytał czy na pewno chce wyjechać, czy na pewno ten kierunek, itp. Nowe miasto mi się podobało. Wielu studentów, fajna studencka atmosfera. Czemu postanowiłam wyjechać ? Liczyłam na to, że zapomnę, że odseparuje się od niego, że to wyjdzie mi na dobre. Miałam nadzieję, że może poznam kogoś, może zaznam miłości. W moim życiu oprócz miłości do X nie było żadnej innej. Były jedynie chwilowe zauroczenia – w tym jedno w ministrancie ;)
Za to we mnie kochało się kilku chłopaków. Jeden z nich wyznał mi miłość tuż przed studiami. Traktowałam go jak przyjaciela, nic więcej. Gdy odrzuciłam jego uczucie napisał mi sms, że wybiera seminarium. Zwaliło mnie to z nóg. Dosłownie….Zawsze był religijnym chłopakiem, co mi się podobało w nim. Po tym smsie dziwnie się czułam. Postanowiłam się spotkać z nim dopóki trwały wakacje. Spotkanie było jak zwykle miłe. Kilka dni później towarzyszyłam mu gdy składał papiery do seminarium.Jak ja się wtedy czułam….
Obiecałam mu, że będę go czasem odwiedzać i nie zerwiemy kontaktu. Ale ja wiedziałam, że on wciaż mnie kocha. Myśl,że może mnie kiedyś w przyszłości kochać będąc już kapłanem zabijała mnie od środka. Nie chciałam tego. To było dla mnie zbyt wiele.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Kolejne spotkanie…

  1. ~Panna.P. pisze:

    faktycznie ciężka sytuacja. ja bym się poczuła jakbym dostała w twarz… pewnie bym z nim o tym jeszcze porozmawiała… ale w jakimś sensie czułabym się chyba winna czemuś… czemu? no bo- czy on poszedł do seminarium z powołania czy tylko z nieodwzajemnionej miłości?
    pozdrawiam

  2. ~MałaMi pisze:

    Zgodzę się z Panną P. to jest właśnie to, że chłopaki tam czasem idą z niespełnionej albo nieodwzajemnionej miłości… sama o mało nie znalazłam się w zakonie ale jak kiedyś jedna z dziewczyn napisała nie potrzeba tam uciekinierów- od czego? – od życia…
    Także ja bym też porozmawiała.
    Trzymaj się,
    Pozdrawiam

  3. Bassia pisze:

    Co to miłość robi z człowiekiem. Traci rozum. ;D Mam nadzieję, że Twój kolega poszedł tą samą drogą co Ty i jednak zrezygnował, bo powód miał nie najlepszy.
    Takie pytanie mi się nasunęło po przeglądnięciu bloga: masz na imię Weronika, czy Joanna?

  4. ~karolka7227 pisze:

    Szczerze? Wybrał najgorszą drogę z możliwych jeśli poszedł do seminarium tylko dlatego, że nie wyszło Mu z Tobą … Później będzie nieszczęśliwym Ksiedzem. Tak jak dziewczyny mam nadzieję, że zrezygnował

  5. ~nieznajoma pisze:

    Hej.. a wiesz może co z tym chłopakiem, masz z nim jakiś kontakt? Dalej jest w seminarium czy może już jest księdzem..
    Dobrze zrobiłaś przeprowadzając sie do innego miasta.. Pamiętasz pisałyśmy o tym i powiedziałaś, ze tak nie da rady, jak powiedziałam, ze szukam szkoły, zeby być blisko niego.. Jednak wybrałam szkole, która bedzie dla mnie najbliżej domu, ale nie bliżej niego. Przecież trzeba sie postarać o to, zeby zapomnieć, żeby zakończyć ten trudny etap.. Trzymaj się:))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>