Pierwsza rozmowa

Minęła jesień….żyłam własnym zyciem, a więc szkołą, znajomymi. Do kościoła chodziłam tylko w niedziele i święta – czyli tak jak zwykle. Nie szukałam z nim kontaktu, nie chciałam. Miałam 16 lat, ale wiedziałam, że to nie miałoby sensu. Zblizało się Boże Narodzenie – moje ulubione święto, najpiękniejsze dni. Gdzieś w tłumie znalazł mnie swoimi pięknymi oczami. Nie wiem ja to się działo, że patrzeliśmy na siebie w tych samych momentach. Ogłosił, że rozpoczyna wizytę duszpasterską. Nie chciałam i chciałam jednocześnie być wtedy w domu. W głowie miałam jeden wielki galimatias. Postanowiłam być na tym spotkaniu. Tym bardziej, ze rodzice mnie poprosili o to, bo musieli jechać do pracy. Byłam sama z babcią. Przyjechał, spojrzał na mnie , podał mi ręke a ten uścisk trwał jeszcze jakiś czas. Nie spieszyło mu się, rozmawiał ze mną, pytał o szkołę , o moje plany, zainteresowania. To była bardzo miła rozmowa. Gdy wyszedł zrobiło mi się bardzo smutno….Zawsze robiło mi się smutno gdy traciłam go z oczu….Pomyślałam wtedy, że życie jest niesprawiedliwe. Że Bóg postawił mi go na drodze. Postanowiłam , że nie będę podejmować żadnych kroków w celu bliższego poznania go. On bowiem wybrał już swoją drogę, nie ma w jego życiu miejsca dla mojej osoby. A więc dalej były tylko i wyłącznie spojrzenia. Mijały kolejne dni, tygodnie i miesiące…..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>