…..

Mijały dni, tygodnie…Widziałam go podczas niedzielnych mszy. Nie potrafiłam przestać myśleć o nim, miałam wciąż przed oczami jego twarz.

Niedzielna msza….Poszłam przyjąć komunię świętą. Potem stanęłam gdzieś niedaleko ołtarza. Gdy spojrzałam na niego zobaczyłam utkwiony we mnie jego wzrok. Trwało to może 10 sekund, może dłużej. Było dziwnie. Od tego dnia patrzył ciągle. Pozostawał mi jego wzrok na sobie, te piękne ciemne oczy. Wiedzialam jednak, że tak ma pozostać, że nie będę szukać kontaktu. To przecież ksiądz….

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „…..

  1. Witaj Weronika! Fajnie, że zdecydowałaś się opowiedzieć Nam swoją historię. 10 lat to dużo, więc podejrzewam, że będzie ona długa… W każdym bądź razie będę bacznie obserwować Twojego bloga!

    Pozdrawiam!

  2. ~karolka7227 pisze:

    Witaj wśród zakochanych. Czekam na ciąg dalszy Twojej historii.
    Pozdrawiam ;-)

  3. ula.ulcia pisze:

    Witam Cię serdecznie w życiu blogowania. Na blogu można pisać spokojnie ale nie można pisać bardzo szczegółowo. Ludzie mogą powiązać fakty ( najgorzej jak ten X) i mogą wiedzieć kto tu pisze. Najlepiej pisać bardzo normalnie. Na pewno będę czytać Twoje bloga. Lubię poznawać nowe historię i namiętnie je czytam. Jeśli masz chęć i czas zapraszam na GG.,( nr 42913498)
    Zachęcam do pisania i Zapraszam na mój blog :)

  4. anima pisze:

    O widzę, że kolejny blog w tym temacie. 10 lat…szmat czasu. Jestem bardzo ciekawa dalszych wydarzeń. Będę do Ciebie zaglądac. Czekam na kolejne wpisy :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
    http://unum-cor-et-anima-una.blog.pl/

  5. ~Lenka pisze:

    Ehh, zycie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>